Są książki, które się czyta, i są takie, które się czuje pod skórą — „Oddech” Niny Igielskiej należy do tych drugich. To opowieść, która nie opowiada — ona pulsuje, szeptem przypomina, że życie to nieustanna wymiana: między wnętrzem a światem, między pamięcią a teraźniejszością, między bólem a światłem.
Igielska nie pisze zdań — ona je oddycha. Każde słowo niesie w sobie ciszę, jakby autorka próbowała uchwycić ten kruchy moment między jednym a drugim tchnieniem — tam, gdzie rodzi się prawda. Nie szuka efektów. Szuka prawdziwego dotyku.
„Oddech” to książka, którą trzeba przeczytać powoli. I potem jeszcze raz — nie oczami, lecz sercem.
Wydawnictwo: Agora


