Co ćpać po odwyku – Jakub Żulczyk, Juliusz Strachota 

„Co ćpać po odwyku” to książka, która nie udaje przewodnika, choć czyta się ją jak mapę – z plamami, rozdarciami i miejscami, gdzie droga prowadzi donikąd. Żulczyk i Strachota nie proponują prostych recept na życie „po” – zamiast tego otwierają szeroko drzwi do świata, w którym upadek i odbudowa, żal i śmiech, cynizm i czułość układają się w jedną, dziwnie pulsującą opowieść o byciu człowiekiem w czasach, gdy każdy szuka swojego narkotyku. 

Ta książka jest jak rozmowa, która wymyka się spod kontroli. Autorzy raz ironicznie igrają z językiem poradników, by zaraz wbić w czytelnika ostrą igłę szczerości. I choć tytuł prowokuje, w rzeczywistości nie chodzi tu o „ćpanie” w prostym sensie – raczej o to, czym zapełniamy pustkę, jaką zostawia po sobie nałóg, strata, czy zwykłe, nagie istnienie. To opowieść o ciągłym poszukiwaniu substytutów – literatury, miłości, duchowości, a czasem zwykłej codzienności. 

Czytając, miałem poczucie, że stoję na pograniczu eseju i wyznania, że jestem w miejscu, gdzie granice między autorami zacierają się, a zamiast dwóch głosów słyszę jeden – pęknięty, ale przez to prawdziwy. To literatura, która nie boi się śmieszności ani brudu, a jednocześnie uderza w struny, których nie da się zignorować. 

„Co ćpać po odwyku” to książka o odwadze: o mówieniu głośno tego, co zwykle ukrywamy w ciszy. I o pytaniach, które nie mają ostatecznych odpowiedzi. Czytając, nie znajdziemy recepty, ale znajdziemy lustro – i być może zobaczymy w nim własne uzależnienia, nawet jeśli nie mają one nic wspólnego z narkotykami. 

Żulczyk i Strachota stworzyli tekst, który jest jak długi spacer po mieście nocą – chwilami błyskotliwy, chwilami męczący, ale zawsze prowadzący gdzieś głębiej. I kiedy zamykamy książkę, zostajemy z uczuciem, że to pytanie z tytułu – co ćpać po odwyku – każdy z nas musi zadać sobie sam.

Wydawnictwo: New Homers

EF20AD13-48C5-4D2C-B001-DE17B990AE00

Jakub Jagiełło

Autor booksbyjagiello.pl

Przewijanie do góry