Są takie książki, które nie próbują oszołomić czytelnika fajerwerkami fabuły ani nadmiarem efektów, a jednak pozostawiają w nim ślad głębszy niż najgłośniejsze powieści sezonu. „Stróż dnia, stróżka nocy” Mata Nowacia należy właśnie do tej rzadkiej kategorii. To dzieło balansujące na granicy realizmu i metafory, prozy i poezji, ciszy i szeptu – książka, która nie daje się zamknąć w prostych etykietach.
Nować z niezwykłą wrażliwością podejmuje próbę uchwycenia dualizmu istnienia: światła i cienia, poranka i zmierzchu, kruchości i siły. Tytułowi stróże – dzień i noc – nie są tu tylko symbolicznymi figurami, lecz niemal żywymi bohaterami, obdarzonymi oddechem i rytmem. Dzień, który czuwa nad porządkiem, przypomina stanowczego opiekuna, noc zaś, subtelna i migotliwa, niczym niewidzialna siostra, prowadzi w głąb intymnych tajemnic. Razem tworzą duet, którego dialog przenika każdą stronę książki.
Lektura nie przypomina tradycyjnej powieści – to raczej podróż przez obrazy, wspomnienia i impresje, splatane w misterną tkaninę. Autor potrafi zatrzymać uwagę na detalach: ruchu liścia, migocie gwiazdy, drżeniu ciszy. Z pozoru drobne obserwacje zyskują tu wymiar uniwersalny – stają się przypomnieniem, że życie składa się z chwil pomiędzy, z przejść pomiędzy dniem a nocą, z tego, co zwykle umyka naszej świadomości.
„Stróż dnia, stróżka nocy” to książka wymagająca – wymaga uważności, rezygnacji z pośpiechu i otwarcia na język, który nie jest tylko narzędziem opisu, ale sam staje się przestrzenią doświadczenia. Proza Nowacia chwilami przypomina zapis snu, chwilami traktat filozoficzny, a jeszcze innym razem modlitwę bez adresata.
Jako czytelnik odnalazłem w tej lekturze coś niezwykle osobistego – poczucie, że autor nie opowiada mi historii, lecz wprowadza mnie w rytm istnienia, o którym zwykle zapominam. To książka, którą można czytać wielokrotnie, odkrywając w niej nowe znaczenia, bo jej siłą nie jest linearna narracja, lecz puls ukryty pomiędzy słowami.
Mat Nować napisał dzieło subtelne, niepokorne i wymykające się schematom. „Stróż dnia, stróżka nocy” to nie tylko literatura – to także medytacja nad tym, co nieuchwytne, a zarazem najbliższe.
Polecam ją każdemu, kto potrafi zatrzymać się w pół kroku, wsłuchać się w ciszę i pozwolić, by słowo stało się lustrem dla własnych myśli.
Wydawnictwo: Ridero


