Kasprowy - Remigiusz Mróz
W literaturze, która zbyt często osiada w wygodnych dolinach przewidywalności, „Kasprowy” Remigiusza Mroza wyłania się niczym samotny taternik pośród zamieci – zmarznięty, milczący, ale niosący w sobie coś, co nie daje spokoju. To powieść, która nie chce być po prostu przeczytana. Ona chce być przemyślana. Przeżyta. Przetrzymana w sercu jak echo burzy nad Doliną Gąsienicową.
Mróz – znany z pisarskiej precyzji i nieustannej potrzeby eksplorowania ludzkich granic – tym razem wspina się wyżej niż dotąd, zarówno dosłownie, jak i literacko. „Kasprowy” nie jest tylko opowieścią o zniknięciu, o śladach w śniegu, które nagle się urywają. To historia o człowieku, który – próbując odnaleźć drugiego – znajduje własne zranione odbicie w lodowym zwierciadle gór. Narracja, choć oszczędna jak tlen na dużej wysokości, niesie emocje z taką intensywnością, że czytelnikowi momentami brakuje powietrza.
Nie znajdziemy tu patetycznego romantyzmu gór ani przewidywalnych zwrotów akcji, do jakich przyzwyczaił nas autor w swoich thrillerach. „Kasprowy” jest literacką kontemplacją – topograficzną i egzystencjalną. Góry są nie tylko tłem, ale i niemym bohaterem – srogim, obojętnym,
a jednocześnie magnetycznym. Mróz nie próbuje ich ujarzmić słowem. Wręcz przeciwnie – oddaje im głos ciszy, świst wiatru, pękający lód i głuche dudnienie lawiny.
Język powieści przypomina ślad raków na zmrożonym zboczu – precyzyjny, wyważony, czasem szorstki. Dialogi są skąpe, niemal haiku codziennej walki z samotnością. To książka, w której więcej mówi milczenie niż słowa, a echo minionych rozmów ma większy ciężar niż jakiekolwiek wyznanie.
Czy „Kasprowy” to kryminał? Thriller? Psychologiczny dramat? Nie. To opowieść, której nie da się zaklasyfikować – tak jak nie da się oswoić wichru nad Świnicą. To nie tyle historia do przeczytania, co doświadczenie do przejścia. Zmarzniętymi palcami, z drżącym sercem, z resztką nadziei.
Na ostatniej stronie, kiedy już schodzimy z autorem z tej literackiej wyprawy, zostaje z nami niepokój. Ale też dziwna ulga – że choć góry potrafią zabrać wszystko, potrafią też coś w zamian dać: zrozumienie kruchości i sensu.
„Kasprowy” nie jest książką, po której wraca się do życia jak przedtem. Bo gdzieś w środku nas zostaje ślad – nie ten na śniegu, lecz ten na duszy.
Wydawnictwo: Filia


