Mała Empiria – Katarzyna Sobczuk

Są książki, które się czyta — i są książki, które się słucha, choć zapisane są słowami. Mała empiria Katarzyny Sobczuk należy do tej drugiej kategorii. To tom, który nie krzyczy, nie przeciąga uwagi, nie kokietuje intelektualnie. Zamiast tego — szepcze. I ten szept bywa bardziej przenikliwy niż niejeden krzyk. 

Tytułowy oksymoron — „mała empiria” — już na wstępie wprowadza nas w filozofię tego zbioru: to, co codzienne, niewielkie, przypadkowe, nawet banalne — zostaje tu potraktowane z czułością godną metafizyki. Empiryczne drobiazgi stają się punktem wyjścia do głębszego, uważnego bycia — a niekiedy i nieuchronnego przemijania. Wiersze Sobczuk nie są bowiem ani dziennikiem przeżyć, ani próbą konceptualnej konstrukcji świata. To coś znacznie bardziej kruchego — a przez to bliższego. 

Autorka pisze językiem czystym, nieskazitelnym, pozbawionym dekoracji, ale nie pozbawionym liryczności. Tam, gdzie wielu poetów zapełniłoby stronę obrazami, ona zostawia miejsce na ciszę. I to właśnie cisza — to, co pomiędzy wersami — pracuje w tym tomie najmocniej. Bo Mała empiria uczy nas, że rzeczywistość nie potrzebuje wykrzykników, aby zostać dostrzeżoną. 

Nie sposób nie zauważyć filozoficznego rysu tej poezji. Choć Sobczuk nie deklaruje się wprost, czytając jej utwory, można odnieść wrażenie, że za plecami podmiotu lirycznego stoi cień Heraklita. Wszystko tu płynie: ludzie, przedmioty, chwile. Rzeczy zmieniają się w swoim trwaniu, rozpadają się w byciu zauważonymi. A jednak nie ma w tym smutku. Jest raczej czuła zgoda — akceptacja nietrwałości jako jedynej prawdziwej formy istnienia. 

Co zatem daje lektura Małej empirii? Dla mnie — czas. Ten, który zazwyczaj przecieka przez palce, tutaj zostaje zatrzymany. Jakby każdy wiersz był próbą powiedzenia: „zatrzymaj się, tu jesteś”. To tomik, do którego się nie wraca — bo on sam przychodzi do nas, w chwilach, gdy zbyt głośno, zbyt szybko, zbyt dużo. 

Nie wiem, czy Mała empiria trafi do szerokiego grona odbiorców. Może nawet nie powinna. To książka do intymnego czytania. Do samotnego wieczoru. Do filiżanki chłodniejącej herbaty i światła, które nie rozprasza cieni. To książka, której się nie „kończy”. Ją się zostawia otwartą. 

I może właśnie dlatego zostaje w nas na dłużej.

Wydawnictwo: Dowody

Jakub Jagiełło

Autor booksbyjagiello.pl

Przewijanie do góry