Trucizna - Piotr Dardziński

W świecie, w którym słowo coraz częściej traci swój ciężar, „Trucizny” Piotra Dardzińskiego przypominają, jak bardzo literatura potrafi ciążyć – nie z powodu ociężałości, lecz gęstości treści, która sączy się w umysł czytelnika jak tytułowa trucizna: powoli, ale nieodwracalnie.

Ta książka nie szuka czytelnika – ona go wybiera. Rozpoczyna się niewinnie, jak szept w półmroku, ale z każdą stroną zacieśnia swój uścisk. Dardziński nie oferuje łatwych rozwiązań ani prostych emocji. Jego styl to precyzyjna, chłodna alchemia języka, w której każde słowo wydaje się odważone na wagę duszy. W „Truciznach” nie ma miejsca na udawanie – ani po stronie bohaterów, ani po stronie pisarza, ani po stronie czytelnika.

Autor snuje opowieść z pogranicza psychologii i poezji, w której każde zdanie można rozpatrywać jako oddzielny organizm – tętniący życiem, ale podszyty śmiercią. Subtelne aluzje do klasyki i filozofii przeplatają się z intymnym dramatem, którego stawką jest nie tyle przetrwanie, co prawda – nawet jeśli jest ona gorzka jak cykuta. Dardziński nie oszczędza nikogo – ani swoich postaci, ani nas. Wciąga nas w labirynt, w którym zgubienie się staje się jedyną drogą do zrozumienia samego siebie.

Nie sposób nie docenić tej narracyjnej odwagi, która nie boi się ciszy, nie boi się pustki, nie boi się zostawić nas z pytaniami bez odpowiedzi. „Trucizny” są jak zwierciadło, które zamiast odbicia pokazuje nasze własne lęki i pragnienia – przefiltrowane przez estetykę cierpienia i zachwytu zarazem.

To nie jest książka dla każdego – ale ci, którzy ją przeczytają, nie wyjdą z niej tacy sami. Piotr Dardziński stworzył dzieło niepokojące, piękne i szalenie inteligentne. A ja, jako recenzent, jestem wdzięczny, że mogłem zostać zatruty tą literaturą – i że ten rodzaj zatrucia nie wymaga antidotum. Bo może właśnie w tym tkwi siła prawdziwej książki: w pragnieniu, by nigdy jej z siebie nie wypłukać.

Wydawnictwo: Instytut Literatury

Jakub Jagiełło

Autor booksbyjagiello.pl

Przewijanie do góry