Trzewia – Aleksandra Paduch

„Trzewia” Aleksandry Paduch to książka, która wciąga czytelnika nie w gładkość narracyjnych powierzchni, lecz w ciemne korytarze podskórnych znaczeń. Już sam tytuł sugeruje zejście głębiej – w miejsca, których na co dzień nie chcemy oglądać, bo kryją to, co pulsujące, kruche i nienazwane. A jednak Paduch z odwagą odsłania to, co zwykle pozostaje ukryte – nie tylko w ciele, ale i w ludzkim doświadczeniu. 

Czytając, miałem wrażenie, jakby autorka prowadziła mnie za rękę w stronę intymnej topografii bólu i zachwytu. Jej język jest surowy, miejscami brutalny, ale nigdy nie pozbawiony czułości. To czułość szczególna, bo nieosłodzona, nieupiększona, bliższa prawdy niż jakiekolwiek literackie ornamenty. Paduch nie boi się pisać o ranach, o zarysach, o bliznach – a jednocześnie sprawia, że zaczynamy widzieć w nich nie tylko ślady cierpienia, ale też mapy, które prowadzą ku zrozumieniu siebie i innych. 

„Trzewia” są więc nie tyle zbiorem tekstów, ile doświadczeniem literackim. To książka, która nieustannie pulsuje pod palcami – jakby była bardziej organizmem niż obiektem. Każda strona zdaje się oddychać, a słowa, pozornie proste, zostają w czytelniku na długo, zakorzeniają się gdzieś głęboko, przypominając o własnej cielesności i własnej kruchości. 

Ale to także opowieść o tym, że właśnie w słabości tkwi siła. Paduch ukazuje, jak literatura może być narzędziem wydobywania tego, co wstydliwe i niewygodne, i jak z tego materiału rodzi się coś na kształt wspólnoty – wspólnoty czytelnika i autorki, splecionych nie przez podobieństwo doświadczeń, lecz przez odwagę ich nazwania. 

„Trzewia” czytałem powoli, niemal na wstrzymanym oddechu. To książka, do której się nie „przyzwyczaja”, bo każda strona rozrywa kolejne warstwy ochronne. A jednak w tym rozdarciu kryje się katharsis – oczyszczenie, które przychodzi nie z zapomnienia, lecz z uważnego dotknięcia tego, co boli. 

Aleksandra Paduch napisała książkę wymagającą, intensywną, a przez to niezwykle potrzebną. „Trzewia” przypominają, że literatura nie jest tylko estetyką i opowieścią – bywa także aktem odwagi, gestem wydobycia prawdy z miejsc, które zwykle pozostają zakryte. 

To lektura, która nie pozwala zostać obojętnym. Książka, która nie daje łatwego ukojenia, lecz pozostawia w nas ślad – może niepokojący, może bolesny, ale bez wątpienia prawdziwy. 

„Trzewia” Aleksandry Paduch to nie tyle zbiór tekstów, co spotkanie – z autorką, z własnym ciałem i z tym, co w nas najgłębsze. Spotkanie, którego nie sposób zapomnieć.

Wydawnictwo: Czarne

Jakub Jagiełło

Autor booksbyjagiello.pl

Przewijanie do góry