Czarne słońce – Jakub Żulczyk

Czasem książka nie jest opowieścią. Czasem książka jest ciosem w mostek, powietrzem wypompowanym z płuc, zgrzytem żelaza po kościach. Czarne słońce Jakuba Żulczyka nie opowiada historii w sposób, do jakiego przywykliśmy. Ono ją wyrywa z trzewi rzeczywistości, upuszcza na ziemię i zostawia nas, czytelników, samych — nagich, bezbronnych, pozbawionych złudzeń.

Ta książka nie chce się podobać. I właśnie dlatego pozostaje w człowieku długo po lekturze — jak rana, która nie goi się łatwo, bo była zadana zbyt głęboko. Żulczyk nie flirtuje z czytelnikiem, nie łagodzi przekazu. Jego język jest ostry jak blacha zerwana z dachu — chropawy, ciemny, przeżarty gniewem. Nie szuka poklasku. Szuka prawdy — brutalnej, ideologicznie niebezpiecznej, destrukcyjnej. Ale też, paradoksalnie, oczyszczającej.

Główny bohater, Mikołaj — ideolog, prorok chaosu, terrorysta duszy i ciała — nie jest kimś, kogo chcielibyśmy spotkać. Ale jest kimś, kogo musimy poznać, by zrozumieć, jak niewiele dzieli radykalizm od pustki, przemoc od rozpaczy, faszyzm od pragnienia miłości. Czarne słońce nie mówi o polityce. Mówi o egzystencji. I o tym, co się z nią dzieje, gdy przestaje ją podtrzymywać jakikolwiek sens.

Ta powieść to ciemna msza odprawiona nad trumną wspólnoty. Żulczyk pokazuje świat, w którym duchowość została zawłaszczona przez przemoc, a miłość przekształciła się w gorączkowe poszukiwanie przywódcy. Ale między wierszami tej brunatnej pieśni, między akapitami języka jakby nasiąkniętego smołą, wyziera coś jeszcze — tragiczny krzyk człowieka, który chciałby wierzyć, lecz nie potrafi.

I to chyba najbardziej poruszający aspekt tej książki — nie sama przemoc, nie polityczny nihilizm, nie upadek cywilizacji. Ale tęsknota. Cicha, przemykająca jak cień kota po ruinach — tęsknota za światłem, którego nie ma. Za miłością, która została wykrzywiona. Za ojcem, Bogiem, domem — czymkolwiek, co można by nazwać „sensem”.

Nie jest to książka dla każdego. Nie jest to książka, którą da się „polubić”. Ale jest to książka, którą trzeba przeczytać, jeśli chce się spojrzeć w lustro świata i nie odwrócić wzroku. Czarne słońce to nie fikcja — to ciemność, którą w sobie nosimy.

I może dopiero wtedy, gdy ją zobaczymy, zrozumiemy, gdzie naprawdę jesteśmy.

Wydawnictwo: Świat Książki

Jakub Jagiełło

Autor booksbyjagiello.pl

Przewijanie do góry