Nie każda książka o dorastaniu jest książką o inicjacji. Nie każda opowieść o szkole dotyka istoty nauki. Malcolm XD w „Edukacji” idzie o krok dalej – kreśli portret pokolenia, które nie dostało mapy, a mimo to musiało iść. I śmiesznie, i strasznie. I boleśnie, i ciepło. I jakże prawdziwie.
W warstwie zewnętrznej to historia chłopaka z bloków, którego młodość toczy się na tle transformującej się Polski – tej z rozwalonymi boiskami, przepełnionymi autobusami i smakami dzieciństwa z „Żabki”, której jeszcze nie było. Malcolm XD, mistrz stylu gawędziarskiego, przepuszcza przez filtr ironii całą instytucję edukacji, demaskując jej absurdy z humorem, który nie jest tylko śmiechem – jest też śmiechem przez łzy.
Ale prawdziwa siła tej książki leży gdzie indziej. „Edukacja” to nie tylko zbiór anegdot o nauczycielach z przerośniętym ego i szkolnych toaletach przypominających piekło na ziemi. To przede wszystkim kronika dorastania bez przewodnika. Opowieść o poszukiwaniu tożsamości w świecie, który nie oferuje żadnych trwałych punktów odniesienia – ani w szkole, ani w rodzinie, ani w społeczeństwie.
Bohater Malcolma to nie buntownik. To chłopak z podwórka, który chciałby po prostu „jakoś przeżyć” – zdać maturę, nie zaliczyć wpadki, nie zostać frajerem. Przypomina każdego z nas, kto kiedyś próbował zrozumieć świat za pomocą zderzaka zdezelowanego Lanosa i SMS-ów w Nokii 3310. A jednak w tej zwyczajności jest coś niezwykłego – błysk samopoznania, pierwsze przeczucie, że być może szkoła nie nauczy nas życia, ale nasze błędy już tak.
Język Malcolma XD to poezja ulicy: żywa, chropowata, dosadna. Ale nie dajmy się zwieść tej lekkości. To książka, która z pozornej błahości wydobywa pytania o to, co to znaczy uczyć się naprawdę. O wartość autorytetu, o porażki wychowawcze, o granice między śmiechem a krzywdą. Kiedy opada śmiech, zostaje niepokój. I w tym niepokoju tkwi najgłębsza lekcja.
„Edukacja” Malcolma XD to nie tylko świadectwo minionej epoki. To lustro dla każdego, kto próbował dorastać w kraju, gdzie podręcznik życia trzeba było napisać samemu. A przecież nadal go piszemy.
Wydawnictwo: W.A.B.


