Emigracja – Malcolm XD

Nieczęsto zdarza się książka, która opowiada o rzeczach tak przyziemnych, a jednocześnie wznosi je do rangi literackiego mitu. „Emigracja” Malcolma XD to opowieść o człowieku wyrwanym z korzeni i rzuconym w wir świata, który go nie rozumie – i którego on sam długo nie pojmuje. A jednak, to nie lament, nie manifest, nie podręcznik przetrwania. To raczej ballada – choć prozą – o polskim chłopaku z prowincji, który wyrusza za chlebem do obcego kraju, gdzie Tesco jest świątynią, a czajnik bez kamienia – marzeniem. 

Malcolm XD, autor legendarnych już „pasta” internetowych, sięga tu po formę bardziej uporządkowaną, ale nie rezygnuje z ironii, absurdu i tej nieuchwytnej melancholii, która zawsze czaiła się gdzieś między wersami jego opowieści. „Emigracja” jest jak kartka z zeszytu starego kolegi, który po latach milczenia pisze, by opowiedzieć ci wszystko: jak było naprawdę. I śmiesznie, i strasznie. Przede wszystkim – prawdziwie. 

Ta książka to zapis mentalnego dryfu pokolenia, które urodziło się za późno na Wielką Historię, a za wcześnie na pełen komfort bycia obywatelem świata. Właśnie dlatego bohater Malcolma nie jest bohaterem z plakatu. Nie wygłasza manifestów. On raczej przemyka przez marginesy rzeczywistości – dostawczakiem, na zmywaku, z papierosem w ustach i pakietem przypałów w bagażniku. Ale z tego wszystkiego wyłania się opowieść nie o ucieczce, lecz o dojrzewaniu. Bo „Emigracja” to Bildungsroman w wersji roboczo-śmietnikowej. To „Buszujący w zbożu” dla dzieci transformacji ustrojowej, tylko że z kiełbasą krakowską w plecaku zamiast kapelusza z Rondem. 

Nie sposób nie dostrzec też ogromnej czułości, z jaką Malcolm opisuje swoich bohaterów – nawet jeśli są oni zlepkiem patologii, zgrywy i życiowego farta. Każdy z nich niesie jakąś cząstkę Polski – tej prawdziwej, niescenariuszowej. I każdy z nich sprawia, że choć raz czytelnik pomyśli: „Znam go. To mógłbym być ja.” 

Język? Swobodny, soczysty, z precyzją snajpera trafiający w punkt absurdu, który znają tylko ci, którzy próbowali „ułożyć sobie życie” z dala od znajomej klatki schodowej. Malcolm pisze tak, jakby mówił – ale mówi jak ktoś, kto myśli ostro i celnie. I choć nie ma w tej książce wielkich słów, to każda z tych małych opowieści tworzy krajobraz, który zostaje w pamięci długo po przeczytaniu ostatniej strony. 

„Emigracja” to książka o dorastaniu w cieniu zachodniego snu, o tęsknocie za czymś, czego nigdy nie było, i o ludziach, którzy choć pogubieni – są do bólu swojscy. To lustro, w którym odbija się nie tylko Polska z lat dwutysięcznych, ale i nasze własne próby odnalezienia się gdzieś pomiędzy wyjazdem a powrotem. 

To książka, którą się czyta ze śmiechem, zamyśleniem i dziwnym wzruszeniem – jak list od przyjaciela z dawnych lat, który przypomina ci, że byłeś kiedyś młody, zagubiony, i cholernie żywy.

Wydawnictwo: W.A.B.

Jakub Jagiełło

Autor booksbyjagiello.pl

Przewijanie do góry