Są książki, które się czyta. Są też takie, które się czuje – pod skórą, między łopatkami, w najgłębszych warstwach własnego, nie zawsze nazwanego, doświadczenia. Magdalena Lilla w „Przecież zaraz wrócę” nie pisze po prostu historii – ona wplata nić istnienia w sieć czułości i pamięci, z których utkany jest nasz ludzki los.
To proza subtelna, ale nie krucha; mocna, lecz nie hałaśliwa. Autorka odsłania opowieść jakby przez mgłę wspomnień, przefiltrowaną przez ciszę, tęsknotę i dziwną, prawie dziecięcą wiarę w to, że jeszcze coś da się naprawić. Tytułowe „zaraz wrócę” wybrzmiewa tu jak echo – powracające, niepewne, przejmująco ludzkie. Obietnica zawieszona między pokojem a nieobecnością, między życiem a jego złudzeniem.
Lilla nie szuka efektów, nie potrzebuje fajerwerków. Zamiast tego buduje świat z detali – z filiżanki herbaty zostawionej na parapecie, z powolnego gestu zapinania guzika, z milczenia, które mówi więcej niż słowa. Każda scena wydaje się mieć podskórny rytm serca – bijącego niepokojem, miłością, pamięcią.
Bohaterowie tej książki są realni do bólu – jakby ich dusze przesiąkły kartki. To ludzie, których mijamy codziennie: ktoś wsiadający do tramwaju z wilgotnymi oczami, ktoś, kto nie odpisuje, bo nie potrafi, ktoś, kto mówi „przecież zaraz wrócę” – i nie wraca. W ich opowieściach odnajdujemy własne rozstania, nasze najcichsze pytania o sens i obecność.
Jest w tej książce coś z modlitwy – niekoniecznie religijnej, ale tej głęboko ludzkiej, wypowiadanej szeptem do siebie samego, żeby nie zwariować. I jest też coś z listu, którego nikt nie wysłał, choć napisał go sercem. „Przecież zaraz wrócę” jest właśnie takim listem – czułym, bolesnym, koniecznym.
Magdalena Lilla pokazuje, że największe dramaty nie rozgrywają się wśród gromów, lecz w codzienności, gdzie jedna niezamknięta furtka, jedno spojrzenie przez ramię, jedno „do zobaczenia” potrafi zmienić wszystko.
To książka, która nie mija po przeczytaniu. Ona zostaje – jak kamyk w kieszeni, który przypomina nam o kimś ważnym, albo jak zapach, który przenosi do miejsca, gdzie wszystko było jeszcze możliwe.
Polecam ją nie tym, którzy szukają akcji – ale tym, którzy chcą odnaleźć siebie w ciszy po słowach.
Wydawnictwo: E-bookowo


